Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
7 postów 19 komentarzy

Jarosław Supłacz

Jarosław Supłacz - rynki kapitałowe, specyfika rynku nad Wisłą, gospodarka, finanse. Moje teksty można znaleźć w Gazecie Finansowej i na polandsecurities.com 300/500mld - przyrost długu publicznego w 3 lata w PL. To powinno być najważniejsze, nie było, ale będzie

Po trupach donikąd

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można zaoszczędzić pieniądze na wydatkach służby zdrowia, jednak są to oszczędności w krótkim horyzoncie czasowym.

Polska jest jednym z krajów europejskich, które wydają najmniej na zabezpieczenie społeczne swoich obywateli. Przykładowo, wydatki na służbę zdrowia stanowią zaledwie 4,4% PKB podczas gdy średnia unijna to 7,5 % PKB.

Wydatki na służbę zdrowia w Polsce liczone nominalnie na osobę wynoszą ok. 1/3 średnich wydatków unijnych, by być dokładnym warto zaznaczyć, że Polska jako 38 milionowy kraj wpływa na obniżenie średniej do której się porównujemy.

Prawo do ochrony zdrowia i życia obywateli staje się martwym prawem. Nie gdzie indziej, jak w Polsce możemy spotkać się ze zbiórkami pieniędzy na leczenie dzieci dotkniętych ciężkimi chorobami. W wielu przypadkach są to dramatyczne apele o pieniądze niezbędne do terapii ratującej życie. Równocześnie każde dziecko, czyli każda osoba do 18 roku życia ma zagwarantowaną darmową opiekę medyczną, nie ma tutaj znaczenia stan majątkowy rodziców czy fakt opłacania przez nich składek na NFZ. Jak to możliwe, że takie apele w ogóle mają miejsce? Każda tego rodzaju sytuacja powinna postawić na nogi prokuraturę, by ta wyjaśniła dlaczego osoba wymagająca leczenia nie otrzymuje odpowiedniej terapii i co najwyżej może liczyć na łaskę darczyńców.

Media, w tym media publiczne, od czasu do czasu chwalą się, że udało im się zebrać pokaźną kwotę na leczenie dziecka. Dlaczego jednak te pieniądze nie znalazły się w Narodowym Funduszu Zdrowia i dlaczego potrzeba organizowania zbiórki pieniędzy doprowadziła do opóźnienia w podjęciu terapii? W przypadku gdy informacja dotyczy leczenia dziecka prokuratura powinna z urzędu wszcząć postępowanie wyjaśniające, ma dwie pewne informacje – zagwarantowana opieka medyczna w Polsce dla osób do 18 roku życia oraz zagrożenie zdrowia, a często życia dziecka, w wyniku braku pieniędzy na leczenie. 
Takie przypadki są coraz częstsze, a stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nagłaśniane są wszakże tylko próby gdzie podjęto się zbiórki pieniędzy, można sobie wyobrazić, że wiele rodzin godzi się na brak terapii, bądź na zastąpienie skutecznego leczenia substytutem w postaci opieki paliatywnej nad dzieckiem. W dużym stopniu reakcja rodziny zależy od jej świadomości, w tym od wiedzy medycznej, czyli to rodzice muszą poszukiwać zarówno metod leczenia jak źródeł finansowania. Sytuacja jest absurdalna i zarazem tragiczna.

Problem braku opieki medycznej jest znacznie szerszy, przykład nie zagwarantowania leczenia dziecku jest szczególny, także pod względem prawnym. Natomiast w zdecydowanej większości odmowa świadczeń medycznych dotyczy osób dorosłych. Brak ubezpieczenia zdrowotnego wśród osób dorosłych jest także marginalnym zjawiskiem w porównaniu do skali w jakiej odmawia się terapii zarówno osobom ubezpieczonym jak i nieubezpieczonym. W praktyce odmowa leczenia chorego nie polega na odmowie przyjęcia pacjenta, tylko na takim sposobie jego badania i leczenia, które nie gwarantuje choremu skutecznej terapii, natomiast zapewnia ograniczenie wydatków z NFZ. Oczywiście są to bardzo często iluzoryczne oszczędności, nie podjęcie właściwej terapii w odpowiednim czasie powoduje, że per saldo wydatki NFZ mogą być na pacjenta dużo wyższe. A sam pacjent zamiast szans na wyzdrowienie zostanie takiej możliwości pozbawiony, często ze skutkiem dla niego śmiertelnym.

Każdy lekarz, w tym lekarz sprawujący funkcje ministra zdrowia doskonale wie, że w leczeniu najważniejsza jest odpowiednio szybko postawiona właściwa diagnoza i podjęcie jak najszybszego leczenia. Zapisy do specjalisty z terminem za pół roku obrażają zdrowy rozsądek, wielu pacjentów nie doczeka nawet diagnozy, albo podczas wizyty dowie się, że należało przyjść ...kilka miesięcy wcześniej. Problem braku dostępu do specjalisty wcale nie wynika z braku lekarzy, co czasem urzędnicy ministerialni próbują sugerować. To limity przyjęć narzucane przez NFZ powodują brak dostępności specjalistów, którzy są równocześnie dostępni w ramach „wizyt prywatnych” finansowanych przez pacjenta. Wydaje się, że minister zdrowia Ewa Kopacz powinna ten fakt znać, ponieważ pacjenci znają go doskonale.

Nie stawianie diagnozy na czas, które prowadzi najczęściej do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta i gorszych rokowań oraz zaniechanie terapii dającej szanse powrotu do zdrowia na rzecz opieki paliatywnej to dwa zjawiska silnie ze sobą związane prowadzące do śmierci wielu pacjentów. Być może z punktu widzenia wydatków NFZ śmierć pacjentów jest opłacalna, późna diagnoza ciężkich chorób ogranicza wydatki związane z drogą terapią i operacjami, w przypadku chorób śmiertelnych takich jak nowotwory opieka paliatywna zazwyczaj jest stosunkowo krótkotrwała, tym krótsza ...im później pacjent przeszedł badania diagnostyczne. Zatem eliminowanie pacjentów może być zabiegiem sprzyjającym ograniczaniu wydatków. Dyskusyjna jest jednak odpowiedź na pytanie czy przedwczesna śmierć wielu osób jest korzystna z punku widzenia całościowej polityki gospodarczej. Tutaj odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdyż z pewnością można by podzielić osoby zmarłe w wyniku polityki NFZ na różne grupy wiekowe, osoby w wielu produkcyjnym zmarłe przedwcześnie zdecydowanie pogarszają perspektywy gospodarcze.
Jednak są to dywagacje, których z oczywistych względów nie warto rozwijać. Życie ludzkie jest wartością, która zgodnie z konstytucją podlega ochronie, w tym także w wyniku realizacji prawa do opieki medycznej. To względy moralne nakazują ochronę każdego ludzkiego życia. Stosunek do ludzi chorych i niepełnosprawnych jest miarą człowieczeństwa, niestety Polska jest w tej klasyfikacji na szarym końcu wśród państw europejskich.

Tragiczny stan ochrony zdrowia przekłada się na długookresowe perspektywy wzrostu gospodarczego. Można jest zaoszczędzić pieniądze na wydatkach służby zdrowia, jednak są to oszczędności w krótkim horyzoncie czasowym. Z perspektywy kolejnego roku budżetowego, nawet kilku kolejnych lat, mniejsze wydatki na służbę zdrowia mogą wyglądać korzystnie. Dają zamierzony efekt, niższy deficyt budżetowy, co za tym idzie niższy dług publiczny i niższe koszty jego obsługi. Jednak nawet krótkookresowa statystyka nie obejmuje kosztów społecznych, czyli dramatu tych osób i ich rodzin, które nie otrzymały na czas wymaganej opieki medycznej. Natomiast w perspektywie kilku lat obecne oszczędności okażą się niezwykle kosztowne dla budżetu, w przeważającej liczbie przypadków leczenie później podjęte oznacza wyższe koszty opieki medycznej, ewentualne „oszczędności” na śmierci pacjentów, którzy nie doczekali skutecznej terapii zostaną przykryte kosztami nie podjętych we właściwym czasie terapii schorzeń przewlekłych. Perspektywa roczna w jakiej układa się kolejny budżet jest w wielu przypadkach bardzo niekorzystna dla długookresowej polityki gospodarczej. Wszystko zależy od mądrości polityków i rządzących głosujących większością za ustawą budżetową. Bardzo niedobrze jest gdy owa mądrość rządzących ogranicza się do działań wizerunkowych, gdzie wyznacznikiem aktywności są bieżące nastroje i słupki poparcia.

Czy walka z opozycją okaże się wystarczającym paliwem dla długoterminowego poparcia formacji rządzącej? Czy może będzie tak, że dłuższy okres rządów Platformy Obywatelskiej podlegający społecznej ocenie zakończy byt tej formacji politycznej, która wyprowadzi swój sztandar przed końcem kadencji?

  

KOMENTARZE

  • Litości!
    przestańcie wszystko porównywać do średniej UE, w sytuacji, gdy większośc krajów tego bloku to gospodarcze truchła. jeszcze sporo bogactwa tam jest , ale brak jakiegokolwiek rozwoju. to tak jak Rysiu Kalisz stręczył Polakom jako jeden z wielu wejście do eurokołchozu, a teraz pierwszy na barykadzie wśród oburzonych! jeżeli bogate (jeszcze!) kraje UE wydaja większy procent swoich dochodów na wszelkie zabezpieczenia zdrowotno-socjalne i po kolei bankrutują, to dowód na to,że my musimy działąć zupełnie inaczej. praca-ryzyko-innowacje, a nie zabezpieczenia, bo nie mamy czego zabezpieczać!
  • @prawi co wiec
    Do czegoś trzeba się jednak odnosić… I do średniej unijnej jak najbardziej. Przecież to do średniej unijnej się porównujemy gdy mowa o dopłatach do rolnictwa, także dopłaty strukturalne dla regionów oparte są o średnią unijną.
    Gdyby porównywać do środków np. Kuwejtu to z pewnością byłoby to trochę niepraktyczne.
    Unijna średnia wiele mówi, zwłaszcza, że ceny sprzętu medycznego i leków mamy podobne (czasem nawet wyższe), natomiast pensje lekarzy są niższe, w Polsce większość lekarzy zarabia ponad 2000 euro, to jednak znacznie mniej niż na zachodzie.
    Pensja lekarza nie jest jednak kluczowa, na jakość leczenia wpływa głównie sprzęt medyczny, czasami drogie medykamenty są ważne. W takiej sytuacji zestawienie wydatków średnich z polskimi daje obraz jak zaspokajane są potrzeby ochrony zdrowia. Warto podkreślić to jest średnia! A w Wlk. Brytanii, Szwajcarii, Niemczech wydaje się znacznie ponad tą średnią. Do czegoś trzeba porównywać!
  • x
    Te bankrutujące kraje to raczej nie są te co mają najwyższe wydatki w tym sektorze. Zaryzykuję, że raczej odwrotnie.

    Jarosław Supłacz, czasami nie wiem jakimi drogami to chodzi. Bardzo bliski jest mi przypadek uszkodzenia kręgosłupa. Dość poważna sprawa, nie będę się tu teraz rozpisywał. Historia z brodą popa. Coś dwa lata, od drzwi do drzwi, co miesiąc, dwa miesiące, kilka miast. Prawidłową diagnozę postawił, a w zasadzie wymusił pacjent. Terapia - sanatorium! Dwa, czy trzy tyg sanatorium, zupełnie bez sensu! O co to chodzi? Były limity na sanatorium, a nie było na neurochirurgię, to go pchnęli do wód?
    Oczywiście wyobrażasz sobie kreatywność komisji.
    Ci się wiją, żeby go nie leczyć, a ci że jest 200% zdolny. To nic, że mu się kręgosłup składa, powinien z tego zrobić dodatkową unikatową zaletę w CV, nie każdy tak potrafi. Może spróbuje w cyrku?
  • @Torin
    To ciekawy sposób terapii, raczej powinien dostać zlecenie na rehabilitację (jeśli nie leczenie neurochirurgiczne), sanatorium wymaga wniosku do NFZ i najpierw pacjent oczekuje na decyzję, a później i tak ma odległy termin. Być może było tak, że akurat lekarz dający skierowanie wiedział, że są długie terminy na zabiegi rehabilitacyjne w najbliższym rejonie i stąd sanatorium z rehabilitacją. Z reguły sanatorium z NFZ to długi czas oczekiwania, ale może są jakieś inne tryby, albo nie było to formalnie sanatorium tylko zabiegi rehabilitacyjne (tyle że w sanatorium).
  • @Jarosław Supłacz
    Mogę sprawdzić dokładnie, jeśli chcesz, czy to było sanatorium, czy zr w sanatorium, jeden pies. Jaka rehabilitacja, jak gość potrzebuje nowy kręgosłup, a co najmniej operację. Już są poważne zaburzenia pracy nerek i innych organów dróg moczowych, nie może spać przez ciągłe bóle. Szprycują go tabletami przeciwbólowymi (eksperymentalnymi, bo zwykłe nie działają) za ciężką kasę. Weź to sobie wyobraź, setki lecą miesięcznie na ćpanie które niczego nie leczy. Mało, są po niektórych bardzo poważne skutki uboczne. A to świerzbienie w całym ciele, a to ciężkie zaburzenia krążenia. Kupa śmiechu, mówię Ci.
  • @Torin
    moim zdaniem, całkiem możliwa niewłaściwa diagnoza i np. niewykonanie badań. Powinien poprosić LPK o nowe skierowanie do neurologa i pójść do innej poradni, może też pójść bez nowego skierowania do innego neurologa w tej samej poradni. Ale chyba lepsze pierwsze rozwiązanie. Powinien też zapisać się do tego specjalisty u którego był, z prośbą o krótki termin wizyty spowodowany brakiem efektów leczenia, lekarz też człowiek i może się mylić, raczej nie ma powodu stawiać nierzetelnej diagnozy, natomiast w takim przypadku pacjent nie powinien się zgodzić na długi termin tylko gdy mu taki zasugerują pójść następnego dnia i złożyć pismo wniosek o wyznaczenie wizyty w krótkim terminie i przedstawić dokładnie jakie były zalecenia i co jest nadal. może jeszcze w przypadku silnego bólu pójść do izby przyjęć w szpitalu, a nawet spróbować najpierw uderzyć na oddział neurologiczny, tam go oczywiście skierują do izby przyjęć, ale gdy tam trafi z neurologii to na pewno będzie przyjęcie z konsultacją neurologa, kartę informacyjną ze szpitala z takiej wizyty może dołączyć do wniosku o którym mowa. A najpewniej i najszybciej pójść na prywatne wizyty do kilku lekarzy i ocenić który ma rację :)
  • @Jarosław Supłacz
    Posłuchaj. On już, po latach, ma wszystkie możliwe tomografie i inne usgi. Stosy papierów wyprodukowano. Orzecznicy migają się jak mogą, a on potrzebuje operacji. Na to potrzebujesz skierowania, przyjęcia na oddział, albo położyć się na ulicy i czekać na karetkę. Myślę, że i ta karetka wiele nie da. Pojeździsz po mieście na sygnale i tyle twojego.
    Zupełnie inną sprawą jest strach przed operacją w tym systemie i jakie niespodzianki mu wszyją, kto ostatecznie dostanie nóż do ręki.
    Próbowałem "pogadać", ale wygląda że jestem "za krótki", nie znam żadnego ordynatora. Piguły, nawet te wielokrotnie przełożone, gówno mogą w drugim stopniu koligacji i po mieczu. Dostałem cynk o ewentualnym przebiciu na jednego neurochirurga. Podobno jeden z najlepszych w województwie. Ma jednak mankament. Właśnie pojechał na szmacie za "przyjmowanie korzyści", więc nie wiem, czy jest dobrze mieć akurat od niego skierowanie. Za to nie dziwi, ze jest "dostępny".:p

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930